 |
|
 |
|
aaa4
Komórka Prokariotyczna
Dołączył: 12 Paź 2018
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
|
 |
|
 |
|
Wysłany: Pią 12:17, 26 Paź 2018 Temat postu: |
|
|
-Blagam, pusc mnie. Nic ci nie zrobilam. - Dobiegajacy z tylu kampera kobiecy glos byl calkiem wyrazny.
-On gra o cala stawke. Na milosc boska, Connie, czy ty umiesz w to grac, czy nie?
Vincent. Ben byl prawie pewny, ze to jego glos.
Sluchaj, Rudy, mam dziecko. Syna o imieniu Teddy. Opowiadalam ci o nim. Jestem mu potrzebna. Pusc mnie, prosze. Znajdz inna kobiete, taka, ktora nie ma nikogo.
-Jezu, Connie, ty tepa cipo! Powinnas byla wziac mariasz kierowy, kiedy mialas okazje. Teraz on go wezmie. Nie moglas powiedziec, ze ma tylko piki? Sluchaj, Sandy, jesli nie przestaniesz skamlec, to zatkam ci gebe skarpetka. I przestan nazywac mnie Rudy. Nienawidze tego pierdolonego imienia. Zaluje, ze tak ci sie przedstawilem.
Lewa sluchawka uwierala Bena w ucho. Wyjal ja i zaczal wpasowywac na nowo, gdy nagle uslyszal z prawej strony cichy chrzest krokow. Wyciagnawszy zza pasa pistolet, rozplaszczyl sie na ziemi i blyskawicznie wpelzl pod samochod. Kilka sekund pozniej zobaczyl o kilka stop przed twarza pare kowbojskich butow. Uswiadomil sobie, ze znajduja sie o cal od miejsca, w
|
|